Zobaczyć znaczy zrozumieć
Rozmowy warsztatowe podczas drugiego dnia konferencji
Janina Wójcik - wiceprezes Fundacji Hasco-Lek:
- Dzieci są tu szeroko rehabilitowane, a terapeuci wykazują ogromną cierpliwość i wyczucie, jak zabiegi dobrać, dostosować do chorób i niesprawności dzieci. Wkładają w pracę wiele serca i widać, jak wiele jeszcze można zrobić dla każdego dziecka. Takich ośrodków jak ten powinno być znacznie więcej; trzeba zastanowić się, skąd wziąć pieniądze na ich działalność?
- W naszej fundacji nastawiliśmy się na pomoc ZOL w Jaszkotlu i Domowi Dziecka w Sułowie, nad Baryczą. Fundujemy kolonie, kupujemy zabawki, organizujemy urodziny. Mamy wolontariuszy ze szkół podstawowych i gimnazjów; wspierają nas, kiedy prowadzimy akcje w hipermarketach: pakują klientom zakupy i prezenty, a w zamian za to do puszek trafiają złotówki dla potrzebujących. Staramy się ukierunkować naszą pomoc: lepiej wspierać systematycznie i sensownie np. kupując poparzonemu dziecku opatrunki, maści, specjalne kombinezony. Kiedyś dotarł do nas list od mężczyzny z niedowładem górnych kończyn. Pan nie prosił o pieniądze lecz o ubrania. Zrobiliśmy więc zbiórkę i jeden
z naszych przedstawicieli medycznych zawiózł paczkę choremu. Ileż było radości
i wdzięczności! Dla takich chwil warto żyć...
Urszula Szubartowicz z ośrodka adopcyjnego we Wrocławiu:
- U nas w ośrodku borykamy się z wieloma aspektami patologii, także zdrowotnej. O wiele inaczej się reaguje, kiedy obserwuje się, jak można systemowo pomagać, co dziś nam pokazuje ZOL w Jaszkotlu. Nawet w pełnych rodzinach i tam, gdzie jest miłość do dziecka, występują różne braki rehabilitacyjne. Tutaj, podczas zajęć pokazowych, emocje chwyciły za gardło. Największe wrażenie wywarł Gabinet Pozytywnych Doznań. Dziecko czuje się tu swobodnie i chętnie poddaje się ćwiczeniom.
Arleta Szmigielska z Powiatowego Centrum Pomocy w Rodzinie we Wrocławiu:
- Zaletą stosowanego tutaj, w Jaszkotlu podejścia do dzieci jest to, że każdego malucha powoli i życzliwie wdraża się do zajęć. Dziecko jest rozluźnione i często nie dostrzega faktu, że to poważna rehabilitacja.
Dr Zbigniew Kaptur, Wyższa Szkoła Fizjoterapii:
- Pracowałem w tym zakładzie parę lat temu, opiekowałem się hipoterapią. Teraz, kiedy po kilku latach przyjechałem na konferencję, widzę, jak wiele się zmieniło. Jest to otwartość na środowisko, pokazywanie stosowanych metod, nadążanie za nowościami. Siostra Dyrektor rozumie, że obowiązuje teraz liberalniejsze nastawienie do usprawniania dzieci
i odważnie wdraża rozmaite metody.
Barbara Kowalska - Dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Kątach Wrocławskich:
- Pani terapeutka Hanna Pracz tłumaczyła podczas zajęć pokazowych, że dzieci
z mózgowym porażeniem dziecięcym mają wzmożone napięcie mięśniowe, a elektroterapia to napięcie zmniejsza. Z zainteresowaniem słuchałam informacji o laseroterapii oraz
o hydroterapii.
Justyna Kuzdrowska - terapeuta ZOL w Jaszkotlu:
- Łukasza, 12-latka poddawałyśmy zabiegowi tonolizy, aby wzmocnić ruchomość w stawach. Zawsze, kiedy dziecko po zabiegu mówi, że czuje się lepiej robi nam się cieplej na sercu... Sama niedawno urodziłam syna. Wiem, że najważniejsze jest zdrowie i wszystko inne odchodzi na drugi plan. Podczas ciąży zadawałam lekarzowi mnóstwo pytań. Dam innym mamom jedną ważną radę: należy systematycznie się badać podczas ciąży, a potem systematycznie badać malucha.
Katarzyna Wieraszko, sędzia Sądu Rejonowego w Środzie Śląskiej:
- Nie sądziłam, że tak dużo dowiem się o specyfice pracy ZOL podczas tych dwóch dni konferencji. Powiem wszystkim swoim kolegom, którzy kierują tu dzieci - o wysokim standardzie ośrodka i o wspaniałej atmosferze, która tutaj panuje. Przydałoby się więcej takich zajęć pokazowych, które przybliżają nie tylko metody rehabilitacji, ale pokazują życie rehabilitowanego i niepełnosprawnego dziecka.
Bożena Jankowska - Dyrektor Okręgu Dolnośląskiego Polskiego Związku Niewidomych:
- Warto powiedzieć o takiej współpracy: Logopeda ZOL, p. Dorota Woźniak, szukała pomocy dla niewidomego Arka i dotarła do nas. Raz w tygodniu, nasza instruktorka orientacji pani Joanna Kowalska przyjeżdża na zajęcia z chłopcem. Tu, w ZOL rehabilituje go, głównie metodą NDT Bobath - p. Ewa Poznar. U dziecka widać ogromny postęp. Nauczyło się poruszać na wózku, w ogóle wzmocniły się u niego inne zmysły. Podczas zajęć pokazowych Arek rozmawiał odważnie i nawet zaśpiewał. W ramach tej współpracy wymieniamy się pomocami dydaktycznymi i doświadczeniami w usprawnianiu każdego dziecka, kierując się indywidualnym podejściem.
Dorota Woźniak - logopeda ZOL w Jaszkotlu:
- Mamy różne komunikatory, nakładki itp. - zależnie od dziecka i jego potrzeb. Jeśli dziecko ma porażenie kończyn, mamy specjalną myszkę. Maja, czteroletnia, czeka na operację. Asystentka - Kasia Michalska wyjaśnia, że dziewczynka na rozszczepienie podniebienia. Motorycznie rozwija się dobrze, wydaje dźwięki; jest rehabilitowana przy pomocy metody Castillo Moralesa. Po operacji powinna zacząć mówić.
Siostra Halina Borowska - Dyrektor ZOL w Jaszkotlu:
- Maję już właściwie wiozłam na operację do Polanicy. Ale lekarze zdecydowali, że trzeba jeszcze trochę poczekać. Zawsze mamy taki dylemat: jak długo czekać? Trafił do nas Marcin, który mógł być uczony mowy lecz nasza pomoc przyszła za późno. Ktoś przed nami przegapił u chłopca ten najlepszy czas na rehabilitację.
Doktor Lech Żynda, lekarz ortopeda:
- Słyszałem, że u Mai wskazaniem do odroczenia operacji jest rozwój twarzy. Muszę przyznać, że przypadek każdego dziecka musi być indywidualnie rozpatrywany.
W ortopedii, na przykład, niektóre zabiegi wykonuje się po zakończeniu fazy wzrostu dziecka. Generalnie - dobrze, że jest taka konferencja, podczas której są też zajęcia pokazowe z dziećmi i naocznie można przekonać się, jak ważne są - dobór sposobów
i technik rehabilitowania oraz rozpoczęcie go w najlepszym dla danego pacjenta momencie.
Bożena Jaroszewicz - fizjoterapeuta ZOL w Jaszkotlu:
- Jestem zdziwiona, że podczas warsztatów i dyskusji ludzie pytali o takie szczegóły, jak działają i jaka jest skuteczność poszczególnych urządzeń. Ale przede wszystkim pytali
o dzieci - jak są do nas kierowane, co się z nimi dzieje w dalszym życiu. Naszym celem jest przygotowanie dziecka do jak najlepszego, samodzielnego życia oraz - stworzenie mu szansy trafienia do adopcji.
Agnieszka Ptak - fizjoterapeuta ZOL w Jaszkotlu:
- Staramy się, aby system rehabilitacyjny był wielopłaszczyznowy i wielokierunkowy. Wszyscy terapeuci ZOL współpracują i każdy wie, jakie rezultaty przynosi nie tylko metoda stosowana przez niego, ale też - stosowana przez nasze koleżanki.
Wypowiedzi spisała: Małgorzata Garbacz